your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Cannes 2017: Loveless


Andriej Zwiagincew („Lewiatan”, „Powrót”) dalej przygląda się ojczystej Rosji i snuje ponury obraz współczesnej rodziny. W zasadzie to wszystko mówi tytuł. Nie ma tutaj miłości, uczucia, ciepła, są natomiast liczne pretensje, krzyki, oskarżenia i przekleństwa.

Żona i mąż. Ona nie może już na niego patrzeć, reaguje agresywnie, czepia się drobnych rzeczy, o większe rozpętuje batalie, praktycznie każda dyskusja kończy się na ostrej kłótni. On w zasadzie chce już tylko spokoju, uwolnienia się od krzyczącego koszmaru, z którym dzielił życie jeszcze do niedawna, ale zdradził, zrobił dziecko innej, no trudno, lecimy dalej z egzystencją. Nie ma najmniejszej wątpliwości, ten związek się definitywnie rozpadł, wyrok został podpisany, ale wykonanie opóźnia drobne nieudogodnienie – należy sprzedać wspólne mieszkanie.

Jest jeszcze trzeci bohater rodzinnego dramatu: dziecko, a konkretnie to dwunastoletni syn. Zamknięty w sobie, zrozpaczony, posiadający zaledwie jednego przyjaciela i przerażony wisząca nad nim groźbą bycia porzuconym przez oboje rodziców. No właśnie, jakoś brakuje chętnych na zaopiekowanie się potomkiem. Mama odmawia, argumentując to tym, że skoro partner postanowił rozpocząć nowe życie, ona również zasługuje na szansę ułożenia sobie życia od nowa. Szybko staje się jasne, że nigdy dziecka nie kochała, nie chciała go i żałowała, że nie dokonała aborcji. Nie ma matczynego ciepła w jej sercu i troski o życie dziecka, jest irytacja, ignorancja, a najcześciej to zwyczajny brak zainteresowania tym, co podopieczny robi i co się dzieje w jego życiu.

Ojciec natomiast uważa, że syna nie należy porzucać, ale oczywiście to nie on powinien go przygarnąć, od tego jest przecież matka. W jego życiu nie ma miejsca dla niego, ale wyglądałoby to bardzo niekorzystnie w pracy, gdyby swoje własne dziecko oddał do internatu, będącego praktycznie sierocińcem.

Syn jest więc niechcianym meblem, bo matka jest zbyt skupiona na przeglądaniu zdjęć na Instagramie i fotografowaniu talerza z jedzeniem, ojciec natomiast nie chce kłopotu na głowie, woli baraszkować z nową partnerką i martwić się nowym kłopotem, który niedługo przyjdzie na świat. A właśnie, nie wspomniałem jeszcze, że oboje mają kochanków. Oba romanse są dopiero w fazie rozwoju, więc motyle w brzuchu, seks na okrągło, kolacje w restauracjach, numerki w dziwnych miejscach i tak dalej. Bohaterowie są więc zdolni do uczuć, ale w oderwaniu od siebie i wspólnego dziecka, gdy łączą się z tym jedynie przyjemności i osobiste korzyści.

O tym, czy syn rzeczywiście jest im zupełnie obojętny, mamy okazję przekonać się, gdy pewnego dnia znika bez śladu. Początkowo bagatelizowana sprawa, szybko zaczyna być traktowana poważnie, ale nawet wtedy widz ma wrażenie, że gdyby syn został znalezione martwy to skłóceni małżonkowie szybko przeszliby nad tym do porządku do dziennego. Podczas poszukiwań trafiają na chwilę do domu jego babci i szybko staje się jasne, że córka nie jest zdolna do szczerej i ciepłej matczynej miłości, bo sama nigdy jej nie zaświadczyła i wielokrotnie słyszała, że powinna była zostać wyskrobana. Nie daleko pada jabłko…

Film Zwiagincewa jest bardzo ponury fabularnie, ale przepiękny wizualnie. Kamera rozkoszuje się surowym rosyjskim krajobrazem, terenami leśnymi, designerskimi nowoczesnymi mieszkaniami i zdewastowanymi komunistycznymi budynkami, a także ludźmi – paskudnymi z charakteru, egoistycznymi, próżnymi, ale często atrakcyjnymi fizycznie albo przynajmniej obdarzonymi „ciekawą” urodą. Klimat bywa hipnotyzujący, wciągający, ale narracja opiera się na powolnym tempie, do którego rosyjski reżyser przyzwyczaił w przeszłości. Przez pierwszą godzinę filmu zupełnie nie zwraca się na to uwagę, zbyt bardzo pochłania nas śledzenie poczynań bohaterów, ale później w zasadzie już niczego nowego o nich się nie dowiadujemy, bo reżyser jedynie potwierdza nasze przypuszczenia, więc skupienie widza nieco się rozluźnia. Nigdy jednak nie tracimy zainteresowania historią.

Nie jest to najlepszy film Zwiagincewa, ale precyzja z jaką opowiada historię, piękno wizualne, dbałość o detale oraz talent w budowaniu klimatu i tak prezentują poziom, o którym wielu innych cenionych twórców mogłoby tylko pomarzyć.

www.kinofilia.pl

Więcej recenzji i innych materiałów:
https://www.facebook.com/blog.kinofilia/

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook