your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Cannes 2017: Okja


Pierwszy w historii festiwalu pokaz konkursowy filmu wyprodukowanego przez Netflixa nie zaczął się dobrze, bo kilkuminutowymi gwizdami i pokrzykiwaniami widowni. Organizatorzy coś pokręcili i film poleciał z uciętym obrazem. Możliwe, że wykupili tylko najtańszy miesięczny pakiet. W końcu wstrzymano projekcję i po kilkuminutowej przerwie problem został naprawiony i film poleciał od początku. Warto było czekać, bo to najlepszy film Joon-ho Bonga od czasu „Zagadki zbrodni”.

Koreański reżyser bardzo chwalił współpracę z Netflixem. Pomimo tego, że dostał największy budżet w dotychczasowej karierze, miał pełną swobodę twórczą i nikt nie próbował ingerować w jego pracę. Widać to, bo gdyby była finansowana przez jakieś duże studio filmowe, „Okja” mogłaby łatwo przerodzić się w familijne kino, wykastrowane z kontrowersyjnych treści, nieprzyjemnych scen i przekleństw. A na pewno pojawiłaby się taka pokusa, bo główną bohaterką filmu jest rezolutna mała dziewczynka, która wychowywała się w koreańskich górach u boku dziadka oraz uroczego stwora. Okja jest wynikiem manipulacji genetycznej i wygląda jak krzyżówka świni z hipopotamem. Zwierzę jest fantastycznie animowane (nie szczędzono dolarów na piksele), obdarzone osobowością, zabawne i pocieszne. Nie jest więc zaskoczeniem, że od razu kradnie serce odbiorcy oraz każdą scenę, w której się pojawia.

Nie chcę tutaj zdradzać zbyt wiele z historii, bo śledzenie jej sprawia dużo przyjemności. Film ma żywe tempo, wypełniony jest kapitalnymi pomysłami, a do tego wsparty bardzo eklektyczną ścieżką dźwiękową (moje skojarzenia w przeciągu kilku minut potrafiły skakać od melodii bałkańskich do rytmów meksykańskich). Reżyser zachował styl znany z koreańskich filmów, ale udanie miesza go z zachodnimi wzorcami. Obsada aktorska miała wyraźny ubaw, szczególnie Jake Gyllenhaal, który szarżuje bez opamiętania, tworząc przerysowaną postać skrzekliwego prezentera telewizyjnego. Dla niektórych może to już być zbyt groteskowa kreacja, ale jego postać zgrabnie wpisuje się w ten amalgamat gatunków filmowych.

Scenariusz skacze pomiędzy różnymi wątkami, oczarowując sielskim klimatem koreańskiej prowincji oraz zażyłą relacją małej dziewczynki z tytułowym zwierzęciem, ale też pozwalając sobie na krytykę międzynarodowych gigantów korporacyjnych, delikatne drwiny z ekoterrorystów (jak zwykle świetny Paul Dano), a nawet na chwilami wstrząsające sceny rzezi w ubojniach.

Różnie dotąd bywało z filmami produkowanymi przez Netflixa, jakościowo daleko im było do ich najlepszych seriali (jeżeli nie liczyć „Beasts of No Nation” oraz „Divines”, które zakupiono jako gotowe już filmy), ale najwyraźniej wyciągnięto wnioski z dotychczasowych błędów i postawiono na kino autorskie robione przez uznanych twórców. Jeżeli w przyszłości zaowocuje to tytułami równie dobrymi co „Okja” to jako wieloletni użytkownik serwisu mogę się tylko cieszyć i wypatrywać kolejnych premier.

www.kinofilia.pl

Więcej recenzji oraz innych materiałów o kinie:
https://www.facebook.com/blog.kinofilia/

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook